Home Culture„Lalka” na Netfliksie. Nie lubię kostiumowych seriali, a jednak… wciągnęłam się

„Lalka” na Netfliksie. Nie lubię kostiumowych seriali, a jednak… wciągnęłam się

by Kaja Pettersdatter
0 comments
lalka netflix

Zacznę od małego wyznania: nie przepadam za filmami kostiumowymi. Suknie, surduty, bale i długie rozmowy prowadzone w pałacowych wnętrzach zwykle sprawiają, że szybko zaczynam spoglądać na telefon. Dlatego nową „Lalkę” włączyłam bardziej z ciekawości niż z prawdziwego entuzjazmu.

I ku mojemu zdziwieniu – oglądało mi się ją naprawdę dobrze.

Nowa produkcja Netfliksa nie jest grzecznym przeniesieniem szkolnej lektury na ekran. To współczesna reinterpretacja powieści Bolesława Prusa, opowiedziana żywym językiem i wyraźnie przesuwająca Izabelę Łęcką z roli pięknego obiektu westchnień do centrum wydarzeń.

Izabela, grana przez Sandrę Drzymalską, nie chce być tylko dobrze ubraną panną czekającą na korzystne małżeństwo. Ma własne ambicje, pragnie niezależności i próbuje wyrwać się ze świata, w którym o przyszłości kobiety decydują pieniądze, pochodzenie oraz opinia innych ludzi.

Stanisław Wokulski w wykonaniu Tomasza Schuchardta także nie przypomina romantycznego bohatera z pomnika. Jest człowiekiem, który dorobił się fortuny, ale pieniądze nie otworzyły przed nim wszystkich drzwi. Może kupić majątek, wpływy i uwagę ludzi, lecz nadal pozostaje kimś „z zewnątrz”. Jego uczucie do Izabeli coraz bardziej przypomina obsesję, a relacja między nimi od początku jest również grą o pozycję, bezpieczeństwo i społeczne uznanie.

I właśnie to podoba mi się najbardziej. Ta „Lalka” nie pachnie szkolnym wypracowaniem. Jest opowieścią o pieniądzach, klasach społecznych, ambicji i o tym, jak łatwo pomylić miłość z wyobrażeniem o drugim człowieku. Brzmi znajomo? Bo choć akcja rozgrywa się w XIX wieku, wiele mechanizmów pozostało zaskakująco aktualnych.

Serial wygląda bardzo dobrze: kostiumy i scenografia budują epokę, ale nie przytłaczają historii. Nie odnosiłam wrażenia, że oglądam muzealną rekonstrukcję. Jest tempo, są emocje, napięcia rodzinne i bohaterowie, których można jednocześnie rozumieć, lubić i mieć im wiele do zarzucenia.

Oczywiście miłośnicy powieści Prusa mogą się oburzyć. Twórcy wyraźnie nie zamierzali ekranizować książki strona po stronie. Zmienili akcenty, uwspółcześnili postacie i pozwolili Izabeli mówić własnym głosem. Dla jednych będzie to wada, dla innych – powód, aby w ogóle dać tej historii szansę.

Ja zaczęłam oglądać wczoraj. Bez większych oczekiwań i z przekonaniem, że filmy kostiumowe po prostu nie są dla mnie. Tymczasem odcinek się skończył, a ja chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej.

Nie wiem jeszcze, czy nowa „Lalka” przekona najbardziej zagorzałych wielbicieli Prusa. Wiem natomiast, że może dotrzeć do widzów, którzy na hasło „ekranizacja lektury” odruchowo szukają przycisku „pomiń”.

Dobra wiadomość dla Polaków w Norwegii

Serial jest dostępny na Netfliksie z norweskimi napisami. Można więc oglądać go po polsku, a jednocześnie zaprosić przed ekran norweskiego partnera, przyjaciół lub starsze dzieci. To również całkiem przyjemny sposób na porównywanie polskich dialogów z norweskim tłumaczeniem.

„Lalka” liczy sześć odcinków. Serial wyreżyserował Paweł Maślona, a w głównych rolach występują Sandra Drzymalska i Tomasz Schuchardt. W obsadzie znaleźli się również m.in. Dariusz Chojnacki, Jacek Braciak, Magdalena Cielecka, Piotr Adamczyk i Agnieszka Grochowska.

Czy polecam? Po pierwszym spotkaniu – tak. Zwłaszcza tym, którzy, podobnie jak ja, zwykle omijają kostiumowe produkcje szerokim łukiem. Ta „Lalka” ma w sobie znacznie więcej życia, niż się spodziewałam.

Źródła i więcej informacji: Filmweb – recenzja serialu, Decider – „The Doll”

Może Ci się spodobać