Alarm w norweskich przedszkolach: za mało pracowników, rośnie presja i niepewność
Norweskie przedszkola zmagają się z poważnym kryzysem kadrowym. Z najnowszej ankiety przeprowadzonej wśród członków Fagforbundet wynika, że niemal dwie trzecie pracowników uważa, iż liczba zatrudnionych osób jest zbyt mała, by mogli wykonywać swoje obowiązki w sposób odpowiedzialny. Aż 65 procent asystentów i 62 procent pracowników pedagogiczno-opiekuńczych twierdzi, że braki kadrowe bezpośrednio zagrażają jakości opieki nad dziećmi.
Sytuacja odbija się również na kondycji psychicznej zatrudnionych. Ponad 70 procent badanych przyznało, że w pracy towarzyszy im ciągły pośpiech i stres, a sześciu na dziesięciu czuje się po prostu niepewnie w codziennych obowiązkach. Badanie objęło ponad 40 tysięcy członków największego norweskiego związku zawodowego, co pokazuje, że problem ma charakter systemowy.
Oficjalne normy dotyczące liczby personelu w przedszkolach często wyglądają dobrze na papierze, jednak w praktyce sytuacja jest inna. Absencje chorobowe sprawiają, że normy te nie są spełniane, a brak zastępstw dodatkowo pogłębia kryzys. – Może się wydawać, że średnio wszystko wygląda w porządku, ale kiedy weźmiemy pod uwagę nieobecności, normy po prostu nie są realizowane – podkreśla Mette Nord, przewodnicząca Fagforbundet.
Problem nabiera szczególnego znaczenia w roku wyborczym. Fagforbundet i Partia Socjalistyczna Lewicy (SV) ostrzegają, że ewentualna zmiana władzy na rzecz partii centroprawicowych może oznaczać dalsze cięcia w sektorze usług publicznych, w tym także w edukacji przedszkolnej. SV zapowiada, że na przyszły rok w budżecie chce przeznaczyć 1,35 miliarda koron na wzmocnienie przedszkoli. Wśród propozycji znajdują się m.in. bezpłatna edukacja przedszkolna dla wszystkich dzieci, lepsze egzekwowanie norm kadrowych, umorzenie kredytów studenckich dla nauczycieli oraz szersze możliwości specjalizacji pedagogicznej.
Politycy podkreślają, że środki muszą trafiać bezpośrednio do placówek, a nie być rozdzielane przez samorządy na inne cele. To – jak argumentują – jedyny sposób, aby zatrzymać pogłębiający się kryzys i zapewnić dzieciom bezpieczne warunki.
Pracownicy przedszkoli nie mają wątpliwości: jeśli władze nie podejmą natychmiastowych działań, sytuacja stanie się nie do opanowania. Brak personelu to nie tylko pogorszenie warunków pracy, lecz także realne zagrożenie dla bezpieczeństwa najmłodszych. – To nie jest już kwestia komfortu, ale odpowiedzialności – ostrzegają związkowcy.
Źródło: FriFagbevegelse, Ansatte slår alarm: Bemanningen uforsvarlig lav, 3.09.2025 – FriFagbevegelse.no